Niebieskooki
Elżbieta Bańska

Podczas jednej z eskapad zapuściliśmy się z kolegą na nasz ulubiony Balcerek. Był to targ oferujący szwarc, mydło i powidło oraz złoża chińskiej konfekcji. Podobno można było na nim w swoim czasie kupić sprawnego kałasznikowa. Do Balcerka schodziło się z głównej ulicy, w dół schodkami, jak do gliwickiego Chinatown. Na jednym z obskurnych straganów pokrytych pordzewiałą blachą falistą znaleźliśmy prawdziwy skarb. Sprzedawcą był obdarty i brudny, mocno podejrzany, ćmiący peta człowiek bez ręki. Na rozpostartym kocu przed nim leżały niespokrewnione ze sobą przedmioty: fiolka, ramka, książka, obrazek, nożyk, zepsuty zegarek. Natomiast na szpagacie zawieszonym u prowizorycznego daszku budy zwisał przedmiot przypominający pierścionek. Kupiliśmy go, choć - z powodu warstwy brudu - nie wiedzieliśmy, jak właściwie wygląda. Sprzedawca odciął pierścionek nożem wprawnym gestem rzeźnika. Nie przypominam sobie, aby wypowiedział do nas choć słowo. W drodze do domu rozważaliśmy, do kogo wcześniej należał pierścionek i jak bezręki wszedł w jego posiadanie. Najbardziej przekonująca wydawała nam się wersja, iż znalazłszy zamarznięte zwłoki syberyjskiej hrabiny, pozbawił ją biżuterii wraz z palcem, za pomocą szybkiego cięcia, które przed chwilą widzieliśmy. Przypłacił to odmarznięciem ręki, co uznaliśmy za naturalną karę mutylacyjną. Wyczyszczony pierścionek ujawnił swoje ażurowe piękno i bystre niebieskie oczko. 
Wiele lat później, gdy nieomal zapomniałam o pochodzeniu biżuterii, mój chłopak zaprosił mnie do domu mamy. Ta podczas spotkania nieomal nie słuchała, uporczywie przyglądając się pierścionkowi. Oczywiście - zaczęłam podejrzewać, że znała hrabinę. 
Zakończenie historii może wydać się niektórym rozczarowujące. W latach osiemdziesiątych pierścionki takie były dość popularne i stosunkowo niedrogie. Matka położyła przede mną drugi, identyczny. Okazał się pierścionkiem, z którym w ręce klękał przed nią ojciec chłopaka. Tego ojca już nie ma, nie ma też chłopaka, z którym odwiedzałam matkę. W miejscu Balcerka biegnie droga średnicowa, hrabiny nigdy nie było. A pierścionek uporczywie istnieje. Jak flaga nieistniejącego królestwa.


Autor tekstu: Elżbieta Bańska
Autor zdjęcia: Elżbieta Bańska [pierścionek], Beata Zawrzel [Balcerek]