Pierścionek bez oczka
Hanka Kostrzewska

Choć moja babcia nie urodziła się na Śląsku, a na ziemi świętokrzyskiej, jestem pewna, że jako dziecko była niezłym rojbrem. Potwierdzają to historie o jej licznych figlach i nietypowych zabawach. W wielodzietnej rodzinie jej psoty pewnie umykały uwadze opiekunów.

Czasy dzieciństwa i młodości babci i jej rówieśników nieszczęśliwie zakłóciły lata wojny. We wsi, w której mieszkała rodzina mojej babci stacjonowały oddziały niemieckie. W babcinym domu żołnierze zajęli pokój, gdzie urządzone było biuro. W jednym z budynków gospodarczych mieścił się ich magazyn. Wieś była dla Niemców bazą, z której wybierali się, aby "polować” na polskich partyzantów, ukrywających się w pobliskich lasach. Część przywożonych przez żołnierzy zdobycznych przedmiotów siłą rzeczy znajdowała miejsce w domu moich przodków. Oficerowie stacjonujący w gospodarstwie babci traktowali polską rodzinę raczej jako chwilowych sąsiadów niż wrogów. Poprawne relacje pozwalały babci na wizyty w zorganizowanym w domu biurze żołnierzy. W czasie jednej z takich wizyt babcia, za pozwoleniem, przeglądała kuferek ze zdobytą (prawdopodobnie w czasie niemieckich obław) biżuterią. Jakiś czas później podkradła z niego jeden z pierścionków. Wiedziała, że w kuferku było na tyle dużo biżuterii, że braku drobnego pierścionka nikt nie zauważy.

Kilka lat po zakończeniu wojny babcia, razem ze zdobycznym pierścionkiem przyjeżdża na Śląsk. Tu kształci się, pracuje i zakłada rodzinę. Pierścionek, już nieco sfatygowany, bez jednego oczka, nie jest zbyt często noszony. Po jakimś czasie jego historię poznaje moja mama. Choć rzadko nosi biżuterię - pierścionek zakłada pewnego razu w czasie studiów, w dniu egzaminu z Technicznych środków nauczania. Prowadząca egzamin pani profesor niewielką uwagę zwraca na to, jak mama odpowiada na pierwsze zadane pytanie. Jej wzrok przyciąga zdobyczny pierścionek. Jak się okazuje, sprawniej niż ktokolwiek wcześniej rozpoznaje jego wartość i to, że kilka umieszczonych nań kamyków to brylanty. Z zaciekawieniem pyta mamę o biżuterię i poznaje historię o tym, jak to moja młodociana babcia obrobiła Niemców. Mama nie musi już odpowiadać na kolejne pytania, a z egzaminu dostaje piątkę.

 

* Pierścionek, z uzupełnionym oczkiem, jeszcze przez jakiś czas służy mojej mamie. Nosi go w czasie ciąży, a kiedy jej palce puchną, pojawia się problem ze zdjęciem biżuterii. Konieczne jest rozcięcie pierścionka. W takim stanie ląduje w domowej kasetce.


Autor tekstu: Hanka Kostrzewska
Autor zdjęcia: Hanka Kostrzewska